• francuskie śniadanie

    Śniadanie idealne, bo podane do łóżka

    Niedziela rano. Może i za oknem zimno, ale jak przyjemnie, jeśli możemy pospać dłużej i jeszcze dostaniemy filiżankę kawy i pyszne śniadanie do łóżka! 

    Do tego dobra książka – dla mnie poranek idealny.

    A na blogu przepis na rogaliki z ciasta francuskiego. Przygotowanie ciasta francuskiego zajmuje trochę czasu. Dobrze zrobić je wcześniej, jeśli chcemy mieć pachnące rogaliki na śniadanie.

    Co potrzebujesz:

    • masło, 500 g
    • 250 g mąki pszennej 
    • 150 g mąki krupczatki
    • 1 łyżka soli
    • 200 ml zimnej wody
    • konfitura malinowa
    • cukier puder
    • 1 jajko

    Przygotowanie ciasta francuskiego:

    W rondelku rozpuścić masło, 75 g. W szklance mieszamy wodę z solą. Do dużej miski wsypujemy obie mąki. Dodajemy wodę z solą oraz roztopione masło. Zagniatamy ciasto. Formujemy kulę, zawijamy folią i odkładamy do lodówki na 2 godziny.

    Pozostałe masło kroimy na małe kawałki i  ucieramy w misce na gładką masę. Wkładamy pod folię aluminiową, z dwóch stron tak, aby łatwo było je rozwałkować na prostokąt ok. 2 cm. Wstawiamy do lodówki.

    Ciasto wyjmujemy z lodówki i rozwałkowujemy na oprószonej mąką stolnicy na kwadrat ok. 2 cm. Na środku umieszczamy schłodzone masło. Formujemy kopertę, rogi ciasta łączymy nad masłem. Wałkujemy (razem z masłem) na prostokąt o długości 3 razy większej niż szerokość. Składamy na 3 części i odkładamy ponownie do lodówki na 2 godziny. Po tym czasie wyjmujemy ciasto, znów rozwałkowujemy na prostokąt, składamy na 3 części i znów do lodówki na 1 godzinę. Czynność tę powtórzyć 6 razy i za każdym razem wstawiamy ciasto do lodówki na ok. 1-2 godz. Po tym czasie ciasto jest gotowe. 

  • Tarta z fetą i brokułami

    Bardzo proste i szybkie do przygotowania danie. 

    Fajny pomysł na niedzielny obiad. Tarta po wyjęciu z piekarnika naprawdę ładnie wygląda i pięknie pachnie. 

    tarta z brokułami

    Co potrzebujesz:

    • ciasto francuskie /1 opakowanie/ 275 g
    • ser feta/ 1/2 opakowania 
    • garść brokułów/ ok. 5-6 różyczek
    • 1/3 puszki kukurydzy
    • 100 ml śmietany 30%
    • 2 jajka
    • starty żółty ser lub parmezan
    • sól, pieprz

    Przygotowanie:

    Brokuły myjemy, dzielimy na różyczki i gotujemy al dente, w wodzie lub na parze.  Formę do tarty (25 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto wyjmujemy z lodówki i rozkładamy na formie. Nakłuwamy widelcem. Podgrzewamy ok. 10 minut w piekarniku, rozgrzanym do 190 stopni. W misce mieszamy jaja ze śmietaną, doprawiamy solą i pieprzem. Na koniec dodajemy starty ser.

    Ciasto wyciągamy z piekarnika. Układamy na nim brokuły, kukurydzę oraz ser feta. Całość zalewamy masą jajeczną. Wkładamy ponownie do piekarnika i pieczemy ok. 30 minut, w temperaturze 190 stopni. Można udekorować świeżą bazylią.

    Życzę smacznego!


  • Ciecierzyca po bretońsku

    Zgodnie z zasadą #nowastefood staram się planować posiłki tak, żeby nie wyrzucać jedzenia i wykorzystać w sposób przemyślany wszystkie, zakupione produkty. Wczoraj na deser było wegańskie brownie, dlatego dziś jemy ciecierzycę po bretońsku. Do ciasta, zamiast jajek dodałam wodę z ciecierzycy – aquafabę, a z ciecierzycy, która została gotujemy smaczny i odżywczy obiad.

    Ciecierzyca, zwana też grochem włoskim jest bogatym źródłem białka, dlatego polecana jest osobom, stosującym dietę wegetariańska czy wegańską. Ciecierzyca to rownież kwas foliowy, potas, żelazo, cynk i fosfor. Zawiera też sporą ilość błonnika pokarmowego.

  • wegańskie brownie

    Wege brownie

    Mocno czekoladowe ciasto na ten jesienny dzień. Z kubkiem kakao i ciepłym kocem komponuje się idealnie. Z filiżanką kawy w pracy również.

    A dlaczego przepis jest wegański? Zainspirowało mnie ciasto, które jadłam podczas weekendu z jogą na Warmii. Przez te kilka dni miałam przyjemność poznać trochę kuchnię wegańską.

    Weganizm to nie tylko sposób odżywiania, ale rownież styl życia. Zakłada całkowite wyeliminowanie z diety nie tylko mięsa, ale także mleka, serów, jaj, a nawet miodu.  Weganie unikają wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego, nie tylko w diecie. Nie stosują również kosmetyków i nie kupują ubrań, które powstały  z odzwierzęcych surowców, takich, jak: skóra, futro, wełna czy jedwab.

    Mnie zaciekawiła jedna rzecz, a właściwie produkt – aquafaba, czyli inaczej woda z ciecierzycy. Popularna w kuchni wegańskiej, odkryta całkiem niedawno, bo w 2014 roku przez Joela Roessel’a. Bardzo dobrze sprawdza się jako zamiennik jajek. Można z niej przygotować zarówno pyszne ciasta, lody czy koktajle, jak również wegański majonez. Nie zawiera glutenu, jest źródłem witamin z grupy B, a dodatkowo jest niskokaloryczna (ok. 3 kcal w łyżce). Podczas ubijania pachnie dość intensywnie ciecierzycą, jednak w trakcie pieczenia traci swój zapach.

    Moim zdaniem świetna alternatywa, szczególnie, jeśli chodzi o pieczenie ciast, do których dodajemy zwykle dużą ilość jajek. Przede wszystkim zmniejsza ich kaloryczność, a na smaku nie tracimy. Moje czekoladowe brownie wyszło pyszne!

  • Kawkowo.pl

    Kawkowo

    Magia tego miejsca, polega na tym, że oprócz malowniczych widoków i bardzo uprzejmych ludzi, nie ma tu nic.

    Od dawna chciałam pojechać na kilkudniową praktykę jogi. Wyciszyć swój umysł, wsłuchać się w swoją duszę i uelastycznić swoje ciało. Joga daje mi coś, czego wcześniej nie znałam. Z jednej strony pokonuje bariery i ograniczenia mojego ciała, z drugiej daje poczucie wolności i harmonii.

      Praktykuję jogę od niedawna. Nie chcę nikogo w tym miejscu zachęcać do tej formy aktywności, chciałabym się jedynie podzielić  z Wami pięknym, jesiennym krajobrazem Warmii. Kawkowo, wiejski dom, ze skrzypiącymi drewnianymi deskami na podłodze, stara stodoła obok i pusta przestrzeń wokół. Jesienne, kolorowe drzewa, drogi, pełne zakrętów i jasnobrązowe krowy. Mieszkańców tej maleńkiej, warmińskiej wsi można zobaczyć tylko w niedzielę, w pobliżu kościoła.

      „Pestka”, pies pilnujący domu, kilka niezwykle przyjaznych kotów, wegańskie jedzenie. Taki weekend. Z dala od zgiełku, od miasta, od codziennych obowiązków. Polecam każdemu, kto chce złapać odrobinę równowagi, uspokoić oddech i poznać „psa z głową w dole”. 😉

      Warto wybrać się na spacer na pyszną kawę i domową tartę do Galerii Kawkowo, zapisać się na warsztaty ceramiczne w Cegielni lub napić się lokalnego cydru w Kwaśnym jabłku.

    • Toskania

      Toskania. Wracamy do miejsc naszego dzieciństwa.

      Dlaczego tak bardzo lubimy wracać do miejsc, do których zabierali nas rodzice, kiedy byliśmy małymi dziećmi?

      Czemu smakuje nam wypieczony, ciepły chleb z masłem albo uśmiechamy się, kiedy słyszymy piosenkę, którą śpiewała nam mama? Nie ma nic piękniejszego niż piękne wspomnienia. Jedno jest w naszym życiu pewne, nie potrafimy w sposób realny cofnąć czasu. Możemy jednak wrócić do dawnych chwil poprzez miejsca, jedzenie, stare fotografie…

      Moim największym marzeniem od dawna jest posiadanie kampera. Małego domku na czterech kółkach. Kiedy byłam małą dziewczynką co roku jeździliśmy z rodzicami do Włoch. Na kemping. Przed wyjazdem tato najpierw przeprowadzał kontrolę zakupów, potem świateł w przyczepie kempingowej. Tak – jeździliśmy z przyczepą, czerwoną butlą gazową i zestawem konserw, które były wyliczone, każda na dany dzień naszych wakacji. Wszystko musiało się zgadzać. Wtedy tego nie lubiłam. Tych szczegółowych kalkulacji. Dziś, jak o tym myślę pojawia się uśmiech na twarzy. Przyczepa był niewielka, światła przeważnie na początku nie świeciły. Potem tato coś tam majstrował i finalnie wszystko przebiegało zgodnie z planem.

      Co było fajne na takich wakacjach? Kolorowe stragany, pełne owoców i świeżych warzyw. Konserwy i makaron, przywiezione z Polski były po to, aby przygotować z nich leczo lub „makaron po włosku”. Jaki to był zapach! Do tego drzewa na kempingu, nadmorskie powietrze i nasze wspólne gotowanie. Smak dzieciństwa, smak wakacji we Włoszech. Dlaczego o tym piszę? Bo kocham Włochy. Gdybym mogła, to bym tam zamieszkała.  A gdybym miała kampera, to byłoby to pierwsze miejsce na mojej liście, do którego bym się wybrała i zatrzymała na kilka miesięcy.

    • dżem brzoskwiniowy

      Dżem brzoskwiniowy, z nutką wanilii

      Jeszcze jest ciepło, babie lato, ale powoli czas zacząć szykować się na chłodniejsze dni.

      „Zamknięcie” lata w słoiczku to dobry pomysł. Dziś na moim blogu dżem z brzoskwiń, prosto z wiejskiego straganu. Jesienią i zimą będzie świetnym dodatkiem do naleśników czy też bułeczek drożdżowych na śniadanie.

    • jaglanka z malinami

      Kasza jaglana na mleku z sezonowymi owocami

      W sezonie letnim mamy w Polsce bardzo dużo pysznych i zdrowych owoców.

      Warto zajadać sie nimi jak najczęściej, wzmacniać naszą odporność, aby wystarczyło na cały rok.

      Moje ulubione – maliny, dzięki zawartości kwasu elagowego są silnym antyoksydantem. Stanowią również bogate źródło witaminy C, E, jak również witamin z grupy B. Zawierają też wiele substancji mineralnych – przede wszystkim potas, magnez, wapń i żelazo.

      Owoce te mają dużo błonnika, wykazują też lekkie działanie przeczyszczające dzięki czemu wspomagają procesy trawienne oraz odchudzanie. Jedzmy je jak najczęściej! Nie muszę chyba dodawać, że najlepsze sa te z domowego ogródka czy pobliskiego straganu.

      Dziś dodaję je, razem z borówkami do kaszy jaglanej. Smaczne i zdrowe śniadanie.  Zazwyczaj kaszę jaglaną gotuję tradycyjnie, w wodzie, ale ostatnio posmakowała mi taka, ugotowana w mleku. Mleko łagodzi specyficzny smak kaszy i przypomina trochę delikatniejsza w smaku kaszę mannę 😉

    • brzoskwinie

      Racuchy z brzoskwiniami

      Racuchy dla mnie to smak dzieciństwa. Mama zazwyczaj robiła je z jabłkami. 

      Brzoskwinie były dodatkiem tylko latem, zazwyczaj w lipcu, kiedy to drzewko obfitowało w te pyszne owoce. W tym roku początek wakacji spędzam we Wrocławiu, wiec mam okazję przygotować je z brzoskwiniami, prosto z naszego rodzinnego ogródka. Posypane dość solidnie cukrem pudrem, podane w towarzystwie kawy lub kakao, są naprawdę pysznym śniadaniem!